HISTORIA MYSZKI MIMI-BAJKA KINDER MAMY




Dawno ,dawno temu a  może to było wczoraj.
Daleko ,daleko a może całkiem blisko.
Za górami ,za lasami za dolinami a może za domami,blokami i dużym parkingiem.
Stał sobie duży dom a w domu tym mieszkała w mysiej norce wesoła rodzinka.
Mama MiMi nade wszystko kochała swoje mysie dzieci.
Mieszkali w przytulnej mysiej dziurze.
Misternie zaścielone mysie łóżeczka.
Mała biała serwetka na okrągłym stoliczku zrobionym z drewnianej  szpulki.
lampka i zdjęcie z komodzie.
MiMi była estetką,to nie podlegało dyskusji.
Uwielbiała gotować.
Same smakołyki serwowała swojej rodzince.
Dzieci przepadały wręcz za ciastem z gumijagodami i serową tartą.
Mysia rodzina wiodłaby sielskie życie gdyby nie fakt,że za ścianą mieszkał Kot bury -Kazek.
Okropne kocisko.
 Godzinami wylegiwał się pod mysia dziurą,uniemożliwiając mysiej familii nawet wystawienie noska.
Mysi tata miał juz dość tej"niewoli"i postanowił pogonić kota-Kazka.
Uzbroił się w wykałaczkowy miecz i tarcze z guzika.
Wyszedł z mysiej dziury podczas snu kocura......niestety nigdy nie wrócił z tej wyprawy .
Albo zabłądził i nie mógł trafić do domku ,albo............
Wolę o tym nie myśleć.
MiMi opowiadała dzieciom,że tata na pewno wróci....ale nie wracał.
Myszątka bardzo za nim tęskniły.
Tak bardzo,że postanowiły go odszukać.


Nocą gdy mama MiMi spała,wymknęły się  po cichu z mysiej nory.
 Rankiem MiMi wstała i zrobiła śniadanie dla myszek-serowe tosty.
Zdziwiła się,że zapach unoszący się po całym domku nie wyciągnął ich jeszcze z łózek.
Zaglądnęła wiec do ich pokoiku i zamarła!!!
Łóżeczka były puste a myszek ani śladu!
Wpadła w panikę i nie ściągając nawet fartuszka wybiegła z mysiej norki.
Nie myślała nawet o tym,że tuz za rogiem może spotkać kota-Kazka.
Pragnęła tylko jak najszybciej odnaleźć swoje mysie dzieci.
Biegała po całym "ludzkim" domu nawołując je.-jedynie głucha cisza jej odpowiadała.
Zalana łzami postanowiła opuścić dom i szukać dzieci po świecie.
Wolała myśleć ,że zgubiły drogę do domu jak tata.niż,że Kazek je....zjadł.
Przez otwarte okno wyskoczyła na zewnątrz i zdziwiła się ,że w wielkim domu jest więcej  mieszkań.

mysz myszka bajeczka

Postanowiła wejść przez balkon do jednego z nich.
Na parapecie okna zobaczyła mały szklany domek.
W domku stała mała piernikowa chatka .
Pomyślała,że może dzieci przyszły tutaj za zapachem piernika i podjadają okruchy.
Niestety nie było ich tam a trzy małe aniołki ,które tam mieszkały powiedziały,że nikogo tu nie było.
Zmartwiła się MiMi ogromnie.
Przysiadła na chwilkę i zaczęła dumać gdzie ich szukać.
W dole zobaczyła wielkiego królika i skrzata.

mysz myszka bajeczka lalidom
mysz myszka bajeczka lalidom

 W dole zobaczyła wielkiego królika i skrzata.'
Postanowiła ich zapytać czy czasem nie widzieli dwóch maluchów  się tu kręcących.
Niestety i oni nikogo tu nie widzieli.
Doradzili MiMi by zapytała wszechwiedzącego drewnianego dziadka do orzechów.
Wskazali w którym kierunku ma się udać.
MiMi podziękowała serdecznie i poszła.

mysz myszka bajeczka sonny angel

Zrobiło się już późno..słońce schodziło już ku dołowi.
MiMi poczuła się zmęczona .
Znalazła wygodne miejsce i smacznie zasnęła.



mysz myszka bajeczka


mysz myszka bajeczka

Emocje nie pozwoliły jej długo spać,
Dodatkowo obudził ja dziwny szelest.
Otworzyła oczka i zobaczyła,że obok niej stoi konik na biegunach.
Zapytała,czy by mógł zwieźć ja do drewnianego dziadka na orzechy.
Konik bez wahania się zgodził i MiMi pędziła na jego grzbiecie.



mysz myszka bajeczka konik na biegunach

Drewniany dziadek do orzechów gdy tylko zobaczył MiMi zapytał czy czasem nie szuka dwóch małych berbeci??

mysz myszka bajeczka dziadek do orzechow


Mysia mama od razu się rozweseliła bo to był znak,że jest bliska odnalezienia ich.
Dziadek do orzechów powiedział,że widział ich w następnym pokoju.
Na pewno są tam jeszcze bo nie widział by wracali z powrotem.
By MiMi znalazła się jak najszybciej blisko swoich dzieci dziadek pożyczył jej swój drewniany samolot.


mysz myszka bajeczka drewniany samolot drewniana zabawka hand made


MiMi błyskawicznie znalazła się w drugim pokoju.
Juz podczas lądowania zobaczyła dzieci jak smutne siedziały jedno obok drugiego.
Łkały cichutko i nawet nie zobaczyły ,że tuz przed nimi stoi mama.


mysz myszka bajeczka

Dopiero głos MiMi  sprawił,że podniosły główki do góry.
Radość była ogromna!!!
Mama tuliła  dzieciaki ...wycałowała i wyściskała.
Wszystko dobrze się skończyło i cała trójka wróciła do domku.


mysz myszka bajeczka


mysz myszka  bajeczka
 

mysz myszka bajeczka









Królik -MaAg-Scrap
Skrzat-uszyłam )
Aniołki-SonnyAngelPoland
Małe misie z herbaty Saga))))


KONKURS!!!!!

 Podoba się wam myszka MiMi ? chcielibyście taką mieć u siebie ??
To wystarczy,że pod Tym wpisem w komentarzu napiszesz krótką,wymyślona przez siebie bajeczkę,opowiadanie.Jeśli nie masz weny Twórczej napisz propozycje bajeczki jaką chętnie byś przeczytał/przeczytała swojemu dziecku.

1.Miło nam będzie jeśli polubisz profil Lalidom(lajk parę wersów wyżej)
2.Jeśli nas jeszcze nie lubisz to może polubisz?)) Kinderki
3.Udostępniamy plakat dostępny TU



Myszkę MiMi wygrywa bajeczka......

Dawno temu, w małej wiosce mieszkały dwie siostrzyczki: Barbarka i Tamarka. Codziennie bawiły się na podwórku, biegały wokół domu, ale nie wolno było im chodzić samym nad rzekę. Co rano mama przypominała: pamiętajcie dziewczynki, nie wolno wam się kąpać w rzece bez opieki. Barbarka i Tamarka kiwały głowami i pędziły zbierać kwiaty na łące. Pewnego dnia, a było wtedy bardzo upalnie, dziewczynki korzystając z nieobecności rodziców wymknęły się potajemnie nad rzekę. (Mieszkamy na Podhalu, więc w tej historii rzeka jest zawsze zwana Dunajcem). Siostrzyczki najpierw chciały tylko popatrzyć na kąpiące się dzieci, porzucać patyki do wody i puszczać kaczki, ale nie potrafiły oprzeć się pokusie. Szybciutko znalazły ustronne miejsce, gdzie nikt nie mógł ich dojrzeć , rozebrały się do naga, nie chciały przecież zmoczyć ubranek i wskoczyły do rzeki. Piskom i śmiechom nie było końca. W międzyczasie, niedaleko przechodził pewien złodziej, dojrzał kąpiące się dziewczynki, podbiegł cichutko do brzegu i do ogromnego worka wpakował leżące na brzegu ubranka. Barbarka i Tamarka zajęte zabawą nie zauważyły niczego dziwnego. Po jakimś czasie dziewczynki postanowiły wyjść z wody i wrócić do domu, zanim ktoś dostrzeże ich nieobecność. Wyszły na brzeg i zaczęły szukać ubranek. Co chwilę wydawało im się, że zostawiły je w innym miejscu i bardzo długo trwało, nim zrozumiały, że ubranka zniknęły na zawsze. Zbliżał się wieczór, trzeba było wracać do domu. Dziewczynki bardzo zawstydzone, z gołymi pupkami szły przez wieś, kiedy spotkały pana milicjanta. Ten odprowadził je do domu zaśmiewając się z nieszczęścia nieposłusznych dziewczynek. Kiedy dotarli na miejsce, wytłumaczył rodzicom Barbarki i Tamarki, co się stało i dlaczego przyprowadził dwie płaczące golaski. Mama z tatą gniewali się bardzo, ale zadecydowali, że dziewczynki spotkała już zasłużona kara.
Tę historię opowiada się dzieciom w mojej rodzinie od co najmniej czterech pokoleń. Co ciekawe, milicjant nigdy nie został przekształcony w policjanta.
Pozdrawiam
Gratulacje Joasiu !!
Na kontakt czekam 3 dni.

33 komentarze :

  1. Był ciepły, słoneczny dzień. Mały Miś Lulek siedział w klasie i patrzył przez okno, na otaczający szkołę las. A ten las był ogromny, wielkie, stare dęby, wysokie sosny, paprocie zaglądające w każdy zakamarek.
    Miś patrzył na te ogromne drzewa i sam nie mógł uwierzyć, że rosną takie wysokie i się nie przewracają.
    Promienie słoneczne muskały jego rumiane policzki przez okno. Lulek czuł jak ciepło przeszywa jego futerko, jak ogrzewa każdy centymetr jego brzuszka - ach jakie to wspaniałe uczucie.

    Miś zamknął oczy i poczuł jak, słonko wyciąga do niego swe promienne paluszki i gładzi po nosku, aż się uśmiechnął, bo tak ciepło i miło mu się zrobiło. Okno się otworzyło i fala ciepłego powietrza otuliła Lulka z każdej strony. Słoneczko zajrzało przez okno i wyciągnęło swoją żółciutką dłoń do misia, a on poczuł jak się unosi, jak wznosi się do góry i góry - Ja latam, latam - pomyślał rozradowany.
    Gorące powietrze tuliło misia i unosiło wysoko w górę.
    - Czujesz to ciepło, jak oplata Twoje ciało, czujesz jak porywa Cię w ciepły taniec ze słońcem???
    Miś wygodnie się położył na słonecznym ramieniu i zasnął, było mu przyjemnie i ciepło. Duże szkolne drzewo oddalało się i oddalało, aż zniknęło za wysokimi sosnami i grubymi dębami.
    Miś śnił jak lata nad lasem, otulony ciepłym ramieniem słoneczka. Widział staw, którym codziennie po szkole łowi z mamą ryby, polane na której biega wesoło z kolegami i w końcu swoją chatkę, gdzie mama właśnie przygotowywała obiadek na jego powrót.
    A miś nic nie mówił, tylko leciał dalej i wyżej, wyżej w stronę słońca.
    Lecz nagle dziwny dźwięk usłyszał, jakby czegoś zamykanie...Przetarł oczka ze zdziwieniem : - Ojej zasnąłem- pomyślał , a tu Pani sowa wróciła do klasy i zamknęła otwarte od przeciągu okno.
    - Dzieci czas na naukę - powiedziała
    Miś wrócił z wysokiego lotu do ławki i otworzył książkę, z której wszyscy zaczęli czytać o słońcu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super bajeczka, zdjęcia wspaniałe. Chętnie bym staęła do konkursu, ale ta moja Pati alergiczka nie może mieć tylu maskotek :( ale myszka piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak łapacze kurzu mimo cudownej urody.....Ale cieszę się,że bajka Ci się podoba))))))))

      Usuń
  3. Cudna bajka i fantastycznie dobrane zdjęcia:) Zdolna bestia z Ciebie!

    Ps. Co prawda zastanawiałam się czyje geny zrobiły z mysiątek misie - ale to przecież nieistotne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wioluś nie wnikajmy w geny hihihihi ...powiedzmy ,ze adoptowane i tak samo kochane jak swoje)
      dziękuje za mile słowa moja droga <3

      Usuń
  4. Brawo !! No i te zdjęcia, które tak pięknie uzupelnily cala historię :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z Twoich ust te słowa to zaszczyt <3........

      Usuń
  5. Swietna bajka i zdjecia. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie tak dawno temu, w nie tak dalekim kraju, za kilkoma tylko rzekami i paroma wrecz drzewami... zyla sobie pewna urocza rodzinka.
    Tatus, zwany Teddy-Daddy razem z mamusia Mutti-Mäuschen, ktorzy zgubili swoja ulubiona ksiazeczke...
    Szukali jej ciagle...wygladali przez okno, zagladali po kamienie, szukali w kartonach...
    Nie ma.
    Moze uciekla? Moze juz nigdy nie wroci?
    Strasznie byli zasmuceni.
    A moze...ktos ja zabral?
    Z zalu, nie wiedzieli juz co poczac i wtedy wpadl im do glowy pomysl, by udac sie do Pani Madrej Krowy.
    -Droga Pani, zaczal Teddy-Daddy, musisz nam pomoc!
    -Muuuuuuuuusze? Spytal Madra Krowa?
    -Nie! Nie! Piskliwy zabrala glos Muti-Mäuschen. My bardzo Cie o pomoc prosimy!
    -Skoro tak, to mooooowcie, w czym rzecz.
    I tak opowiedzieli razem, przerywajac sobie na wzajem historie znikniecia waznej ksiazki.
    Madra Krowa zamyslila sie.
    -Wiec moooooowicie, ze ta ksiazka opowiada wasze zycie? Ze bez niej teraz, smuuuuutno wam?
    -Tak! Tak Madra Krowo. Bez niej, nie mamy wspomnien zadnych, nie mozemy usiasc wieczorem i zapisac co zdazylo sie danego dnia, ani spojrzec w przeszlosc. Jednym tchem wypiszczala Mutti-Mäuschen.
    -Alez mooooooi drodzy, czy wazne jest by pamietac, co jedlismy poprzedniego dnia?
    To co wazne, to co dobre nosimy w sercu...tego nie zabierze nam nikt. Ze zlych doswiadczen, wynieslicie tez swoje lekcje, nie zapomnicie juz wiec tez, ze goraca woda parzy...
    -Ale to takie niesprawiedliwe, poswiecilismy tyle czasu by zapisywac te wszystkie rzeczy... Wtracil Teddy-Daddy.
    -Mooooooi mili, czy nie sadzicie , ze zmarnowaliscie juz mase czasu? Spisywanie, waznych rzczy - ktorych i tak nie zapomnicie, i tych mniej waznych, o ktorych nie trzeba pamietac, zajmuje mase czasu. Czas ten, powinniscie poswiecic na rzeczy ktore sprawiaja wam przyjemnosc. Mooooooje drogie dzieci, zycie jest nam dane, nie po to by rozpamietywac sie w przeszlosci, lecz patrzec z nadzieja w nowy dzien. By cieszyc sie kazda chwila, wachac kwiaty, pluskac sie w rzece. By pomagac innym i sobie na wzajem. By kochac i plakac, by wspolczuc i rozumiec.
    -Dobrze, odpowiedzieli zgodnie Taddy-Deddy i Mutti Mäuschen, sprobujemy.
    I tak wrocil, jeszcze lekko zasmuceni do swej chaty na skraju lasu.
    Postanowil nie szukac juz waznej ksiazki i nie wyczekiwac jej powrotu. Majac mala nadzieje, z sie sama znajdzie.
    I tak mijaly dnia, potem tygodnie i w koncu lata...
    Ksiazka jak nie wracala, tak nie wraca. Ale Taddy-Daddy i Mutti-Mäuschen juz o niej zapomnieli.Nie maja juz od dawna czasu by o niej myslec, by ja wspominac. Ten czas, zajela im nauka i praca. Mieli wiele nowych wspomnien, ktore nosili w sercach i nie w glowach bylo im marnowanie czasu. Ale najwazniejsze, ze potrafili sie cieszyc z kazdego dnia,od rana do wieczora czerpali z niego garsciami, bawili sie, cieszyli sie ze maja siebie i bardzo kochali.




    Taddy-Daddy i Mütti Mäuschen to dwie male maskotki, ktorych uzywam jako pacynek i codziennie na poczekaniu wymyslam mojej corci jakies ich przygody. Dzis przniosla mi tych dwoje i jeszcze krowe, wiec stad ta cala historia. Staram sie by te moe opowiastki miale rece i nogi i jakies przeslanie,ale nie zawsze mi wychodzi...Mimo masy ksiazek jakie czytam nie potrafie tak pieknie opowiadac,ani pisac. Nie jestem pedagogiem ;)
    Ale mam nadzieje, ze moral-ktory staralam sie przemycic, ktos zrozumie hehe
    Pozdrawiam
    Magda S. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie to wyszło, a zdjęcia dopełniły całość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje,bardzo się starałam by wszystko współgrało...jestem z siebie dumna)))))))))))

      Usuń
  8. Wigilia to czas wielkiego oczekiwania
    czas radości, czas kolęd śpiewania
    Gdy choinki pokryje puchata pierzynka śniegu
    Gdy ludzie krzątają się w coraz szybszym biegu
    Gdy Wszyscy czekają na przyjście Jezuska w stajence
    dzieci na Mikołaja czekają w rozterce
    Gospodynie w kuchni czynią swe powinności
    Dzieciaki na Wigilię czekają w niepewności
    nie wiedząc czy Mikołaj u Nich zagości
    Mikołaj u grzecznych dzieci na pewno zawita
    jak tylko najstarszy w domu Pismo Święte przeczyta
    gdy zbłąkanego gościa przywita się serdecznie
    i skosztuje 12stu tradycyjnych potraw koniecznie!!
    Mikołaj hojny zjawi się niespodziewanie JAK co roku
    i W te ŚWIĘTA jak zawsze dzieciom Dotrzyma KROKU
    Cały rok prezenciki szukał dla każdego
    dla niej dla mnie i dla ciebie Drogi kolego
    W Wigilię wraz z reniferkami pędzi ze swej cudownej krainy
    z cudownymi prezencikami żeby zdążyć do dzieci w odwiedziny
    na Wigilię do swych milusińskich - cieplutko ubrany
    w strój stosowny do okazji wyszykowany
    jak należy opatulony - nie tylko długą białą brodą:
    szalikiem, rękawiczkami, czerwonym strojem - jego ozdobą
    Mikołaj Święty w każdym domu zagości
    świetnie czyni on Swe powinności!
    na smacznej kolacji otrzyma nie tylko barszczu kubek
    położy prezenty pod choinką wystrojoną we wzorzyste bombki i czubek
    tego dnia Pierwsza Gwiazdka nie umknie nikomu
    Nikomu też nie zabraknie przytulnego domu
    Pamiętaj o nas zawsze Mikołaju Drogi!!!
    i za rok przybądź w nasze skromne progi!!
    Pozwól na spełnienie naszych marzeń
    By żadnemu dziecku nie zabrakło wrażeń

    na FB Sylwia Górska

    OdpowiedzUsuń
  9. ”Bajka o mojej trzymiesięcznej córeczce”

    Kochana córeczko,
    Ty moja prześliczna gwiazdeczko.
    Opowiem Ci bajeczkę,
    O trzymiesięcznej Majeczce.
    Dnia ósmego października narodziła się Maja,
    No i wtedy już obok mamy leżała.
    Smoczka Ona jeść nie chciała
    Tylko cyca Mamy pociągała.
    Z butelki mleczka też jeść nie umiała,
    Tylko językiem wypychała.
    Jak w bujaczku sobie leżała,
    To rączkami dużo wymachiwała.
    W łóżeczku swoim spać Ona nie lubiała,
    I w sypialni rodziców za to spała.
    To jest właśnie Nasza córcia mała,
    Lecz bajeczka to niecała.
    Na tym kończę dziś bajeczkę,
    Daj tu Mamci buźkę – pocałuję moją myszeczkę!

    Na FB - Paulina Majka

    Pozdrawiamy:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne zdjęcia ;) i świetna bajeczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Posłuchaj mój syneczku mały
    Dziś z Puchatkiem spędzisz wieczór cały
    Zmróź swe oczka,wtul się w swą podusię
    Bo za chwilę w wielką przygodę wyruszysz z Kubusiem
    Będziesz dzisiaj bohaterem
    Kubusiowym przyjacielem
    A więc...
    Kubuś bardzo kochał miodzik i objadał się nim co dzień.Lecz pewnego ranka zabrakło miodziku do jego śniadanka.Wyruszył więc Kubuś po miód swój kochany I od razu go znalazł Był wysoko na drzewie schowany Pyszny złoty miodzik przez pszczółki nazbierany Szczęśliwy z wesołym śpiewem chodzi już misio po drzewie I coraz bliżej jest swego celu Gdy nagle staje się rzecz straszna Gałąź od ciężaru misia trzasła I zawisł nasz Kubuś na drzewie Co ma zrobić dalej nie wie Bardzo przerażony woła swych przyjaciół z każdej strony Wnet głos misia usłyszano Pierwszy tygrysek na ratunek stanął Przybył osioł i prosiaczek i królika przywołano Ale jak pomóc dalej nie wiedziano Nawet maleństwo też tam było ale bardzo się bało i do worka mamy się schowało Wszyscy tak się bali aż Kacperka na ratunek zawołali Mały chłopczyk pomysł miał i podusię swoją dał Teraz miś upadek miękki będzie miał Wszystko dobrze się skończyło chociaż strachu trochę było
    Pozdrawiam Jagoda S.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno temu, w małej wiosce mieszkały dwie siostrzyczki: Barbarka i Tamarka. Codziennie bawiły się na podwórku, biegały wokół domu, ale nie wolno było im chodzić samym nad rzekę. Co rano mama przypominała: pamiętajcie dziewczynki, nie wolno wam się kąpać w rzece bez opieki. Barbarka i Tamarka kiwały głowami i pędziły zbierać kwiaty na łące. Pewnego dnia, a było wtedy bardzo upalnie, dziewczynki korzystając z nieobecności rodziców wymknęły się potajemnie nad rzekę. (Mieszkamy na Podhalu, więc w tej historii rzeka jest zawsze zwana Dunajcem). Siostrzyczki najpierw chciały tylko popatrzyć na kąpiące się dzieci, porzucać patyki do wody i puszczać kaczki, ale nie potrafiły oprzeć się pokusie. Szybciutko znalazły ustronne miejsce, gdzie nikt nie mógł ich dojrzeć , rozebrały się do naga, nie chciały przecież zmoczyć ubranek i wskoczyły do rzeki. Piskom i śmiechom nie było końca. W międzyczasie, niedaleko przechodził pewien złodziej, dojrzał kąpiące się dziewczynki, podbiegł cichutko do brzegu i do ogromnego worka wpakował leżące na brzegu ubranka. Barbarka i Tamarka zajęte zabawą nie zauważyły niczego dziwnego. Po jakimś czasie dziewczynki postanowiły wyjść z wody i wrócić do domu, zanim ktoś dostrzeże ich nieobecność. Wyszły na brzeg i zaczęły szukać ubranek. Co chwilę wydawało im się, że zostawiły je w innym miejscu i bardzo długo trwało, nim zrozumiały, że ubranka zniknęły na zawsze. Zbliżał się wieczór, trzeba było wracać do domu. Dziewczynki bardzo zawstydzone, z gołymi pupkami szły przez wieś, kiedy spotkały pana milicjanta. Ten odprowadził je do domu zaśmiewając się z nieszczęścia nieposłusznych dziewczynek. Kiedy dotarli na miejsce, wytłumaczył rodzicom Barbarki i Tamarki, co się stało i dlaczego przyprowadził dwie płaczące golaski. Mama z tatą gniewali się bardzo, ale zadecydowali, że dziewczynki spotkała już zasłużona kara.
    Tę historię opowiada się dzieciom w mojej rodzinie od co najmniej czterech pokoleń. Co ciekawe, milicjant nigdy nie został przekształcony w policjanta.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne! :)))
    ja chyba nigdy bym bajki nie stworzyła :D
    Wyszło bajecznie! :****
    p.s
    gratuluję pierwszych kroczków!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Za górami…za morzami żył sobie krasnoludek malutki,
    który nie miał domu ani budki. Serduszko miał małe ale gorące jak słońce.
    I dnia pewno pomyślał …koleżanko i kolego ja muszę zrobić coś dobrego:)
    I postanowił że lasu będzie pilnował ,bo jego losem nikt się nie przejmował.
    Zaopiekuje się drzewami, żeby je nikt nie wycinał siekierami.
    Aby ptaki ładnie śpiewały i swoje gniazdka zakładały.
    Aby dzieci nie rozrzucały wszędzie śmieci.
    Aby wycieczki z drogi nie zboczyły i się nie pogubiły.
    A kiedy ktoś zabłądzi to drogę wskaże i swoje wsparcie okaże.
    A kiedy las płonąć będzie to po pomoc pośpieszy czym prędzej.
    Zwierzęta będzie dokarmiał, a zabłąkane przyganiał.
    I tak zwierzęta i ptaki przydomek dały mu taki – Krasnoludek Lasolubek :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pewnego dnia Lenka dostała śliczny prezent od mamusi. Była to książeczka o Zaczarowanej Krainie, w której rządziły złośliwe pomidory. Mama niestety nie zdążyła przeczytać książeczki do końca, bo córeczka zrobiła się śpiąca. Przejęta dziwną historią z pomidorami, poszła spać… Ale Lenka rano zamiast obudzić się w swoim łóżeczku… obudziła się na zielonej łące. Nadal miała na sobie piżamkę, a jej własne łóżeczko gdzieś przepadło!
    - Gdzie ja jestem? – zapytała zdziwiona Lenka.
    - Jesteśmy w Krainie Czarów – powiedział piskliwy głosik tuż za nią i dziewczynka odwróciła się gwałtownie. Koło niej siedział… jej ukochany misio.
    - Misiu! Ty mówisz!
    - Jasne, że tak. Tutaj w Krainie Czarów wszystkie zabawki potrafią mówić ludzkim głosem.
    - Ale w jaki sposób się tutaj znaleźliśmy. Pamiętam tylko, że wieczorem mamusia czytała mi bajkę o tej krainie… a potem usnęłam i obudziłam się tutaj!
    - Nie ma na co czekać, musimy dowiedzieć się o co chodzi – powiedział misio i obydwoje ruszyli przed siebie.
    Kraina Czarów była przecudna i był też zamek!
    - Tam mieszka Królowa Lenowa. Zanim do Krainy Czarów przybyły złośliwe zielone pomidory, właśnie ona sprawowała tu rządy – wyjaśnił misio.
    Królowa Lenowa… - powiedziała Lenka rozmarzonym głosem – Ach… bardzo bym chciała ją poznać…
    I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wrota pałacu otworzyły się i po drabince z drzewa zeszła śliczna dziewczynka. Ale… Ojej! Ona wyglądała zupełnie jak Lenka. Była nawet tak samo ubrana!
    - W końcu jesteś Lenko! Myślałam, że już nigdy nie dostaniesz zaczarowanej książki o naszych przygodach i nie przeniesiesz się do naszego świata! - powiedziała Królowa.
    Lenka zapytała:
    - Powiedz mi, dlaczego wyglądasz tak samo jak ja?
    - Jestem twoją bajkową bliźniaczką. Każde dziecko ma taką, tylko że w innej bajce. To jest twoja bajka i wysłałam ci zaczarowaną książkę żeby cię tutaj sprowadzić. Tylko Ty możesz uratować nasz świat przed złośliwymi pomidorami. One są wszędzie. Mieszkają w naszych domkach. Jedynie ja mogłam pozostać w pałacu. Inne stworzenia śpią w szałasach w Mrocznym Lesie. Czy nam pomożesz? Pomidory są złośliwe i w naszej krainie wyrządziły już wiele szkód!
    - Jasne, że wam pomogę, ale nie wiem jak…
    Lenka ze zdumieniem zauważyła, że pomidory buszują tylko w zacienionych miejscach, a unikają słońca. U dziadka w ogrodzie pomidory były najpierw zielone, a potem, gdy dojrzewały ich kolor zmieniał się na czerwony. Pod taką postacią były pyszne i dziewczynka uwielbiała je jeść. Ale żeby pomidory zrobiły się czerwone, potrzebowały do tego słońca. Jak by tu je zachęcić do tego, żeby wyszły z cienia. Zaraz, zaraz… Przecież u dziadka zawsze śpiewała pomidorom, a dziadziuś mówił, że dzięki temu rosną szybciej i są smaczniejsze.
    Lenka nie zastanawiając się ani chwili wyszła na sam środek polany i zaśpiewała
    I gdy tylko przestała śpiewać, pomidory wyszły do promieni słonecznych i zaczęły dojrzewać… z zielonego koloru nie pozostało nic - były czerwone i spokojne.
    - Huraaaaaaaaaaaa! Wiwat! – zawołali wszyscy mieszkańcy Krainy Czarów.
    Królowa podziękowała Lence. Przecież gdyby nie ona, to cała Kraina Czarów popadłaby w ruinę.
    - Nie wiem jak mam Ci dziękować! Wiedziałam, że dobrze robię posyłając po Ciebie.
    - Nie ma za co… - powiedziała Lenka – u dziadka zawsze śpiewam do pomidorów i to im pomaga. A teraz już muszę wracać do domu, bo rodzice będą się niepokoić.
    - Jasne, rozumiem. Żegnajcie przyjaciele – powiedziała Królowa i wypowiedziała magiczne zaklęcie.
    W tej samej chwili Lenka znalazła się w domu. Pod pachą trzymała misia. Do pokoju weszła mama.
    - Kochanie, czy już wstałaś? Zrobiłam kanapki z twoimi ulubionymi pomidorami.
    - Mamusiu, ale one nie są zielone?
    - Oczywiście, że nie – powiedziała mama i uśmiechnęła się tajemniczo – Przez sen śpiewałaś śliczną pioseneczkę do pomidorów, więc już z pewnością dojrzały…


    Pozdrawiamy z córeczką!
    Irena Krzymińska


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Pani Ireno nie jest Pani Autorka tej bajki....jest ona przerobiona odrobinkę...była pisana dla Pani Córki ale nie przez Panią a przez :Sen o Bajce"https://www.facebook.com/photo.php?fbid=410044742461296&set=a.394427574023013.1073741828.394265090705928&type=1&theater

      szkoda bo była Pani Faworytem.......przykre

      Usuń
  16. Wow ale Ty zdolna jesteś!! I do tego te zdjęcia :)
    Musiałaś się nieźle przy tym napracować!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze dziś można? :D Veno, przyjdź! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Był spokojny styczniowy poranek,duży supermarket w centrum Lublina świecił jeszcze pustkami.Krzątały się po nim leniwie trzy starsze,nieco zaspane ekspedientki i kilkoro ludzi spieszących do pracy. Zapach świeżego pieczywa wypełniał halę. Tylko duży brązowy miś juz nie spał. Wiedział że jak co dzień o tej porze przyjedzie zaraz dostawa świeżych owoców, potem ryb a następnie tłumy ludzi przewiną się między półkami i czym prędzej gdzies odjadą. Zawsze się zastanawiał gdzie Ci ludzie wychodzą gdy zamykają się za nimi duże czerwone drzwi.Nie pamiętał kiedy się tu znalazł ani co się z nim działo zanim zajął to ostatnie miejsce na górnej półce z zabawkami. Mało kto tu zaglądał, a nawet jak juz ktoś się zaplątał to nawet na misia nie spoglądał. "Kiedyś tak nie było"-wspomina miś swój wypadek. Kiedyś dawno temu każdy chciał mnie zabrać ze sobą. Pewnego dni przyszły ze swoją mama dziewczynka i chłopiec, widząc misia bardzo sie ucieszyli.Każde z nich chciało mieć przutulankę do siebie.Tak mocno szarpali misiulem i wyrywali sobie go z rąk że traaaach- urwali mu lewe ucho."Auuuuuuu"-wykrzyknął miś w swoim jezyku. Szybko odstawili go na półkę i od tej pory nikt już nie chciał go zabrać do domu. I tak siedział na półce może rok, a może i pięc lat,nie znał się na czasie więc sam nie wiedział.Tylko co jakiś czas przychodziła stara ekspedientka i robiła "trach" w prawe ucho tam gdzie miał przyczepione coś na kształt kolczyka. Miś nie wiedział że to była jego wartość,cena i że co chwilę była obniżana. Smutny się czuł i samotny.Aż tu pewnego dnia przyszedł pewnien pan i zapakował misia w pudło.Czuł mały przytulaniec że gdzieś go niosą, poczuł nagle uderzenie mrożnego powietrza.I łup został brutalnie wrzucony do samochodu.Słyszy tylko brrrrrrrrum-czuje jak świat się przemieszcza,faluje jakby płynął. I znowu łup! Leży miś biedny gdzieś w obcym miejscu,on nie wie że to śmietnisko.Ale miał dziś szczęście obok przechodziła mała dziewczynka-w podartej spódniczce i z buzią brudną od kurzu.Nawet się nie zastanawiając zabrała misia ze sobą.Nie szkodzi że ściany domu były brudne od pleśni a podłogo lepiła sie od brudu.Miś piękniejszego miejsca nie widział-to był dom,jego dom! Przytuliła go i pocałowała- nigdy wcześniej nie czuł takiego uczucia.Jakby słonce w nim promieniało,radość rozpierała.Tak to miłość-czuł się kochany. Zabrała go do siebie, od tej pory misio stał się jak towarzyszem. Spał z nią jadł i bawił się. A jaki z tego morał,a taki że rozejrzyj się dookoła i zastanów chwilę.Ponieważ coś co może wydawac się bezwartościowe dla jednej osoby-dla innej może byc całym światem.KONIEC A udostępnione na fb jako Karolek Karoluszek

    OdpowiedzUsuń
  19. Dnia pewnego Mała Ola ze spacerku z Mamą wróciła.
    Szczęśliwa była, bo dużo piesków zobaczyła.
    Lecz, gdy na sen przyszła pora, okazało się, że Oli żyrafka gdzieś zaginęła!
    Szuka mama, szuka tata.
    Nigdzie Przytulanki nie ma, czyżby na spacerku zginęła?
    Mama nie wie co robić ma, jak to mogło się stać?
    Ola smutna przez dzień cały, nic nie cieszy buzi małej.
    Rodzice starają się jak mogą by córeczce radość sprawić,
    lecz jak to zrobić, gdy Oleńka ciągle żyrafkę woła?
    Tata nagle wpadł na pomysł wspaniały.
    Kupił Oli Myszkę MiMi.
    Piękną, szarą, uśmiechniętą.
    Ola gdy ją tylko zobaczyła wręcz z radości podskoczyła!
    Przytuliła mocno Myszkę, do łóżeczka zaprosiła
    bardzo się z nią zaprzyjaźniła.
    Rozstać się z nią już nie chciała, a mama?
    Teraz na spacerkach Myszki bacznie pilnowała ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przepraszam. Mój duży błąd!
    Irena Krzymińska

    OdpowiedzUsuń
  21. W ramach beznadziejnego tłumaczenia siebie: potraktowałm tę bajeczkę jako swoją..., dlatego zmiany i imię Pani córeczki...
    ...wiem, że nic nie tłumaczy takiego stanu rzeczy :(
    Irena Krzymińska

    OdpowiedzUsuń

 

Łączna liczba wyświetleń

JESTEŚMY NA FACEBOOKU

Google+

Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

PARTNERZY

PARTNERZY

PARTNERZY

POLECAMY

POLECAMY

POLECAMY

POLECAMY